Bieganie uratowało mi życie

76

Jerzy Wasilkowski to fenomen w biegowym świecie. Nie robi spektakularnych wyników, przebiegnięcie maratonu zabiera mu około 5 godzin, a mimo to każdy, kto choć trochę zna realia życia 54-letniego kaliszanina, szczerze go podziwia. Bo Jerzy Wasilkowski jest poważnie chory: cierpi na mukowiscydozę, wrodzoną chorobę genetyczną powodującą m. in. uszkodzenie płuc i niewydolność oddechową.

Mimo to, od 2010 roku Jurek regularnie biega maratony uliczne. Lekarze, którzy się nim opiekują powtarzali, że to niemożliwe z taką chorobą. Wbrew temu Jurek ma za sobą ukończonych 13 maratonów i od początku 2010 roku przebiegniętych już 18 tysięcy kilometrów. We wrześniu podjął się kolejnego wyzwania, któremu nie sprostał jeszcze żaden chory na muko na świecie: przebiegł górski dystans ultra w Biegu 7 Dolin-64 km podczas 10 TAURON Festiwalu Biegowego w Krynicy!

– Niektórzy mówili, że to niemożliwe do zrobienia z mukowiscydozą, gdy ma się aktywne 39 procent powierzchni płuc. To marzenia wyzwalają w nas moce, które pozwalają nam zrobić bardzo dużo dobrych rzeczy. – mówi Jurek. – Była to wymagająca trasa na odcinku 64,5 km i przewyższeniach +2740 m. Ten ultramaraton dedykowałem wszystkim chorym na mukowiscydozę, aby zobaczyli, że można mieć marzenia i je spełniać. Żeby walczyli o swoje zdrowie, nie poddawali się i mieli wiarę, że jak się chce, to pomimo choroby da się sporo w życiu osiągnąć – przekonuje biegacz.

Jerzy Wasilkowski zawsze podkreśla, że bieganie uratowało mu życie. Kiedy 9 lat temu zaczął biegać pokonując na początku zaledwie kilkadziesiąt metrów, potem zwiększając dystans aż do maratonów, stan jego zdrowia znacznie się poprawił.

– Jeden z lekarzy powiedział, że gdyby nie widywał mnie w klinice regularnie od 2002 roku, to nigdy by nie uwierzył, że tak poważnie choruję – podkreśla Jurek. – Kiedy zaczynałem biegać, jeden z istotnych parametrów pojemności moich płuc wynosił 39. A ostatnie badania przeglądowe, które robiłem, pokazały już wynik 89, czyli zaledwie o jeden procent mniej, niż ma zdrowy człowiek w moim wieku. Badania, które zrobili mi lekarze w Poznaniu, pokazały, że w czasie 10-kilometrowego biegu przyswajam 200-250 litrów tlenu, a to się przekłada na pracę wszystkich innych narządów, funkcjonują dużo lepiej! Jak się całe lata życia z mukowiscydozą oddychało płytko i brakowało tlenu, to większość narządów mocno podupadała, więc tu nie chodzi tylko o płuca. Dodatkowo bieganie wzmacnia odporność, teraz nie biorę żadnych antybiotyków, a jeszcze niedawno byłem na nich bardzo często – wymienia Jurek.

54- latek złamał wszystkie medyczne ustalenia dla mukowiscydozy. Po udanym ultramaratonie chce przestawić się na biegi górskie.

– Moi dziadkowie zawsze mi powtarzali, że najłatwiejsza rzecz na świecie to poddać się. Gdybym się poddał to byśmy dziś nie rozmawiali – podsumowuje Jurek.

W Polsce żyje blisko 2 tysiące osób chorych na mukowiscydozę. Połowa umiera przed 22 rokiem życia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here