Na tropie literki E

42

Jestem maniaczką czytania etykiet na produktach. Od kiedy się to zaczęło? Od czasu jak zaszłam w pierwszą ciążę. Zaczęłam zwracać większą uwagę na zdrowe odżywianie. I tak mi zostało. Nie jestem wielką wielbicielką sklepów ze zdrową żywnością, ale staram się rozsądnie wybierać produkty ze sklepowych półek. Odkładam te, które zawierają te niedobre E, w swoim składzie.

Niezależnie jak smaczne jest to, co chcemy kupić, warto wcześniej sprawdzić, jakie dany produkt ma w sobie konserwanty i czy przypadkiem nie szkodzi. Najbardziej niebezpieczny i najgorszy jest kwas mrówkowy E-236. Można go znaleźć w gumożelkach, serze podpuszczkowym czy w soku z kartonu. Co prawda zapobiega rozwojowi grzybów i pleśni w produktach, ale rujnuje organizm. Może spowodować pogorszenie widzenia, niewydolność nerek czy rozpad czerwonych krwinek. Na listę wciągamy sole kwasu mrówkowego E-237 i 238. Zwracajmy uwagę na paczkowane wędliny i mięsa. Jeśli na opakowaniu pojawi się E-251 czyli azotan sodowy odstawiam na półkę bez skrupułów. Co prawda azotan sodowy czyli saletra zapobiega psuciu się mięsa to jednak łączy się z białkami soku żołądkowego i tworzy rakotwórcze niztrozoaminy. Podobnym związkiem jest E-250. Najpopularniejszym środkiem konserwującym jest kwas benzoesowy E-210. Świetnie chroni przed bakteriami i grzybami warzywa i owoce, tłuszcze i majonezy. Ma jednak wady. Silnie podrażnia błonę śluzową żołądka. To jemu możemy zawdzięczać chorobę wrzodową, a nawet zmiany nowotworowe w przewodzie pokarmowym. Zjedzony w dużych ilościach stawia organizm w stan prawdziwego alarmu. Bóle głowy, wymioty, alergie to niektóre objawy. Podobne działanie mają E-211, 212, 213. Z umiarem powinniśmy sięgać po produkty zawierające nizynę. Związek ten świetnie zabezpieczy przed przedwczesnym zepsuciem serka topionego albo dojrzewającego. Tego pierwszego nigdy nie wkładam do koszyka. Trzeba wiedzieć, że E-234 czyli związek zawierający nizynę to antybiotyk.

Co możemy znaleźć w dżemach, suszonych owocach albo frytkach z supermarketu? Bezwodnik kwasu siarkowego – jego pochodne E-220, 221, 222, 223, 224, 228. Często występuje w winach. Może spowodować poważne kłopoty jelitowe. I jeszcze jeden związek E-621 czyli glutamian sodu – wzmacniacz smaku. Składnik gotowych zestawów przypraw i kostek bulionowych. Może występować pod innymi nazwami jak: ekstrakt z drożdży, autolizowane drożdże, teksturowe proteiny, kazeinioan sodu, hydrolizowana kukurydza czy kwas glutaminowy. Liczne badania wskazują na to, iż jest on sprawcą silnych bóli głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowych (syndrom chińskiej restauracji), stanów depresyjnych, uzależnia jak narkotyk, niebezpieczny dla alergików – u astmatyków duże jego spożycie może spowodować paraliż układu oddechowego oraz powoduje szybkie przybieranie na wadze.

Na koniec pozytywna informacja! Jakże mogłoby być inaczej. Nie wszystkie konserwanty niszczą zdrowie. Jest grupa tych, które mają dobroczynnie działanie, bo chronią żywność, a w ludzkim organizmie zachowują się kompletnie obojętnie. Na przykład w chlebach i serze Ementaler znajdziemy E-280, 281, 282, czyli kwas propionowy, całkowicie wydalany z organizmu w nie zmienionej postaci. Podobnie przedstawi się sytuacja z kwasem sorbowym (zauważyłam, że dodaje się go do syropów dla dzieci lub witamin w syropie). E-200, który znajdziemy w puszce rybnej lub marynowanych grzybkach. Dla nas całkowicie bezpieczny, a hamuje rozwój grzybów w tych produktach.

Nie obawiamy się również pochodnych kwasu benzoesowego E- 214, 215, 216 i 217. Podobnie rzecz ma się z kwasem cytrynowym E-330 obecnym na przykład w dżemach, jako regulator kwasowości i wzmacniacz struktury żelu. Kwas cytrynowy, wbrew wielu opiniom, działającym niesłusznie na jego niekorzyść, jest jednym z najbardziej bezpiecznych dodatków do żywności. Jest składnikiem każdego żywego organizmu i pełni ważną rolę w metabolizmie. Podwyższa aktywność wielu antyutleniaczy. Duże ilości kwasu cytrynowego znajdują się w owocach cytrusowych, kiwi i truskawkach.

Wybierajmy jedzenie z rozwagą, ale nie dajmy się zwariować. Cieszy mnie to, że w dzisiejszych czasach mamy ogromny wybór na półkach sklepowych i do nas należy decyzja, co wyląduje w naszym koszyku.

 

Paulina Cichocka

e-mail: kontakt@paulinacichocka.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here