Moja historia: Przeżyłam stres, który mógł mnie zabić

86

Stres świadomy czy też nie, potrafi wprowadzić wiele zamętu do umysłu i ciała. Nie znamy dnia, ani godziny kiedy coś może wpłynąć na nas z taką siłą, że wszystko inne wydaje się mało znacznym epizodem.
Ponad rok temu pewna znajomość zmiotła mnie z powierzchni ziemi, dokonała ogromnego przewrotu. Szybko pokazała, że nie chce niczego innego, a po pewnym czasie, w pewnej sytuacji wydobyła nagromadzone pokłady gniewu „na zewnątrz”. Nie oczekuję, że ktoś to zrozumie, niektóre rzeczy trzeba przeżyć. Spięcia stresu w ciele kobiet, odkładają się na górnym odcinku piersiowym kręgosłupa i siadają na barki. Czułam jak wszystko we mnie rośnie, ramiona unoszą się i zaokrąglają, zamykając klatkę piersiową.
Było to tak potężne, że przygarbiło mnie i może wydać się to śmieszne, ale nie miałam szyi, która schowała się między ramiona. Bez fizjoterapii sądzę, że ten ból mógłby mnie nawet zabić. Pierwszą osobą, która zajęła się tymi spięciami była Ula – Ulamassage mobilny salon masażu – Olsztyn. Ona pamięta to cierpienie, to jak bardzo bolało. Powstało wtedy zdjęcie porównawcze jednej częściowo rozmasowanej strony, do drugiej spiętej. Niestety nie można go odnaleźć.
Kolejny wybitny specjalista, który się mną zajął, jest Piotr Ziuzia Activmed – Mrągowo. Przyjmowałam u niego zabiegi akupunktury i akupresury. Dzięki temu, mógł zająć się moim ciałem holistycznie, pomagając uwalniać od napięć i wzmacniać. „Magiczne” igiełki jakie stosował, wpływały na mnie bardzo dobrze, rewelacyjnie rozluźniały.
Nikt, kto nie doświadczył czegoś podobnego, nie jest w stanie postawić się w mojej sytuacji. Stres zazwyczaj pojawia się i za jakiś czas znika, ten jednak był tak daleko posunięty, że trwał zmieniając tylko swoją siłę. Wszystko za sprawą utraty i braku informacji. Ludzie zazwyczaj uwielbiają gnębi
innych niewiadomymi. Pewne rzeczy można przeczekać. Uczy to pokory i cierpliwości, buduje świadomość i spokój. Jednak ta sytuacja była tak bardzo przewrotna, bogata w pewność, że to jedyne czego moje serce i dusza pragną. Miłość, zagarnięta przez strach, powoli zaczęła mnie niszczyć.
Karałam siebie bardzo długo, nie mogłam uwolnić… To jeszcze trwa, ale na szczęście siła i pasja jaką mam w sobie, nie pozwala się zatracić. Wszystko, tak jak bańki mydlane, powstają, mienią tęczą, by niesione wiatrem po chwili zniknąć.
Agnieszka Kisielewska
Zapraszam na mój Instagram: aga_yoga

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here