Przemyślenia spokojne i nie podlegające negocjacji

99

Wewnętrzny spokój to coś, co mnie zmieniło. Tamtego ranka obudziłam się tak jak zwykle, ale gdy poszłam do łazienki umyć twarz, wyczułam, że coś się zmieniło. Stojąc przed lustrem, przemawiała do mnie od samego środka jakaś głęboka siła: „To ja, twój wewnętrzny spokój. nadszedł czas, by się sobą zaopiekować”.
Miałam kilka złych miesięcy, którym towarzyszyły wzloty i upadki. Straciłam chęć otrzymywania jakichkolwiek prezentów oraz zwykłych miłych gestów, które świat pragnął mi zaoferować.
Wiedziałam jednak, że mój wewnętrzny spokój miał rację: nadszedł czas, by ustalić priorytety, ponownie określić to, co naprawdę ważne, ponieważ wszystko co miałam zostało wymazane. Wokół mnie mogły istnieć miliony przeszkód, uniemożliwiających mi rozwijanie sztuki dbania o siebie. Ale w końcu zrozumiałam, że opiekowanie się sobą (przynajmniej raz dziennie) przyniosłoby mnóstwo korzyści memu samopoczuciu. Ponadto byłoby to niczym karteczka samoprzylepna w moim mózgu, na której napisano: „O tej porze należy wydostać się z otaczającego cię lasu, wyskoczyć na balkon i zobaczyć scenę z góry”.
Przez cały dzień zastanawiałam się nad tym. Najpierw uświadomiłam sobie, jak trudno jest podążać za celem, który został każdemu z nas przydzielony. Żyjemy w społeczeństwie, które zmusza nas do nawiązywania kontaktów z ludźmi. Społeczeństwo, które pochłania cały nasz czas, powstrzymując nasze umysły przed wyraźnym zastanowieniem się nad własnymi interesami. Jak gdyby ich obserwowanie, świadome i celowe, było grzechem, widocznym znakiem, że jesteśmy samolubni. Ale nie chodziło tylko o to. Walczyłam z najstraszliwszymi potworami, jakie kiedykolwiek były wymyślone. Potwory, które sprawiły, że strach, niepokój i smutek przejęły moje życie. Spowodowały łzy, tęsknotę oraz wewnętrzne załamanie.
Musiałam również stawić czoła błędnym decyzjom, trudnym okolicznościom i skomplikowanym chwilom, które wyślizgnęły mi się z rąk przez palce niczym woda. Nie mogłam też zapomnieć czasów, gdy miałam zawiązane oczy z winy ludzi chcących mieć dwa życia, jedno z nich należało do mnie.
Jednak największe cele życiowe nie są łatwe do osiągnięcia. A więc ten również. Ból był nieunikniony, a nawet zachęcający, ale czas najwyższy by cierpienie przestało marnować czas, który nigdy mi nie zostanie zwrócony. W tym momencie przypomniałam sobie coś, co przeczytałam jakiś czas temu, że jesteśmy tym, kim staramy się być i dlatego powinniśmy wybierać bardzo ostrożnie. To właśnie to, czego potrzebowałam, aby ustalić priorytety życiowe. Rozwiązaniem byłoby postępować zgodnie z nimi oraz wyeliminować wszystkie nieporozumienia, wskutek, których umysł i działania są zsynchronizowane.
Wszystko zaczęło się od decyzji: pozostawić za sobą to, co przywiązywało mnie do ziemi, częściej mówić sobie, że jestem wyjątkowa, trzymać swoje światło bliżej siebie-światło, które wcześniej było ukryte poza moim wzrokiem.
Poza tym byłam obrońcą swoich marzeń, najlepszym sojusznikiem mego poczucia własnej wartości oraz byli ze mną ludzie, którzy nigdy nie przestali mnie oświecać swą miłością.
Chciałam być sobą, która już zrozumiała, że mój wewnętrzny spokój musi znaleźć swoje miejsce w tym świecie przyłączonym do mnie. Chciałam być osobą, która idąc po zakupy, uśmiechała się do piekarza mieszkającego dwa bloki dalej, byłam wdzięczna za drobiazgi oraz obdarza miłością ukochaną osobę. Ponieważ dopiero wtedy wróci mój wewnętrzny spokój i zamilkną wszystkie potwory. Z biegiem dni zdałam sobie sprawę, co tak naprawdę ten wewnętrzny głos, który słyszałam chciał mi powiedzieć: masz prawo czuć się dobrze i tego nie można kwestionować.
Musiałam walczyć o własną pogodę ducha i swój wewnętrzny spokój, ponieważ tylko wtedy byłam w stanie znaleźć odrobinę szczęścia wśród tego co pozostało. Warto było znaleźć sposób by to osiągnąć. Zwłaszcza, że ten stan dobrego samopoczucia umożliwił mi ujrzenie, że wewnętrzny spokój to: „życie w samym sobie”, wiedza, że jesteś zadowolony z tego co masz, robisz i czym się dzielisz. Od tamtej pory obiecałam sobie, że nigdy nie przestanę obserwować siebie w lustrze każdego poranka, ponieważ nigdy nie zapomnę tej drogi.

Katarzyna Guz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here