Gdy ciało krzyczy: jeść!

281

Jesteś tym, co jesz. To hasło wydaje się być abstrakcją. Jednak ma w sobie bardzo dużo racji. Oczywiste jest to, że jeżeli zjesz czekoladkę nie uczyni ona z ciebie wzoru słodkości i przyjemności. Nie w tym rzecz. Jedzenie, jakie dostarczamy swojemu organizmowi, buduje go, dostarcza potrzebnych wartości, potrafi wzmocnić albo degradować.

Organizm człowieka to niesamowicie inteligentna „maszyna”, która umie dość długo wybaczać nam, błędy i grzeszki. Jednak długotrwałe zaniedbania po pewnym czasie owocują – chorobami, otyłością, spadkami energii, a nawet zachwianiami emocjonalnymi. Przykładem może być cukier, w każdej postaci. Nasza żywność jest wręcz napychana substancjami dosładzającymi, które podnoszą walory smakowe i coraz bardziej nas uzależniają. Strzał energii jaki jest dostarczany po spożyciu czegoś słodkiego, szybko mija ustępując miejsca kolejnej ochocie, aby zjeść i tak w kółko. Może to wywołać nawet złość, gdy nie ma już czegoś, co ochotę słodkości uzupełniłoby. Najgorzej jest wtedy, kiedy najzwyczajniej w świecie nudzimy się. Ochota, aby coś przegryźć, nie będąc głodnym, bierze górę nad chęcią jakiegokolwiek innego działania. Oczywiści nie wszyscy tak mają. Dobrze jest pamiętać, że każdy z nas jest inny i każdy może sięgać po coś innego, co dodatkowo „zabija” czas. Np. alkohol, który notabene też posiada cukier i nie rzadko spore jego ilości. Ciężko jest nam uświadomić sobie ile tak naprawdę potrzebujemy, a ile w rzeczywistości pakujemy w siebie wszelkich substancji. Nie rzadko jemy za dużo, tak jakby coś kazało nam robić to na zapas, często tłumaczymy sobie, że szkoda, aby się zmarnowało albo pamiętamy słowa najbliższych z rodziny „jedź, jedź nie może się marnować”. Dużo osób nie ma wyczucia i umiaru. Tyle ile mają nałożone, tyle jedzą. Często za szybko, zupełnie nie skupiając się na odczuciach ciała, które potrafi zasygnalizować: „Ej wystarczy! Przecież nie jesteś już głodny”, ale my jemy, bo … szkoda, aby się zmarnowało albo jest aż tak smaczne, że nie sposób przestać do ostatniego kęsa. Co zabawne w takich sytuacjach mimo uczucia nadmiernej sytości, dokładamy… jeszcze tylko kawałeczek, jeszcze tylko troszeczkę… I rozpychamy żołądek, robiąc miejsce na więcej i więcej. Nie zastanawiamy się, jak wielką krzywdę sobie robimy. Ciało puchnie, w zawrotnym tempie. Organizm staje na głowie, aby przetrawić tak duże ilości. Jest prosta metoda, aby poradzić sobie z przypadłością przejadania. Kiedy nie czujesz się głodny, a głowa podpowiada ci „jedź” sięgnij po szklankę wody ze szczyptą soli. O wspaniałych właściwościach wody z odrobiną soli w kolejnym artykule.

Agnieszka Kisielewska
Zapraszam na mój instagram: https://www.instagram.com/aga_yoga/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here