„Antydepresantka” to mój osobisty lek

222

Aleksandra zmaga się z depresją poporodową. W świecie uważane jest, że pojawienie się dziecka dla matki to esencja miłości, a często nikt nie zauważa, że jest też druga strona medalu czyli depresja, z którą mierzy się od 10-15% świeżo upieczonych mam. Rozmowa z Olą ma na celu pokazać fakt, że warto zmierzyć się z swoim problemem, nazwać go i zacząć terapię.

Nazwa twojego fanpag’a to „Antydepresantka”. Skąd taki pomysł?

Strona powstała ponad rok temu i już nawet nie pamiętam jak dokładnie wymyśliłam jej nazwę. Wtedy byłam na etapie dobierania odpowiednich leków, właśnie antydepresantów. Wiedziałam też już, że leki to nie wszystko. Muszę znaleźć taki swój „antydepresant”. Stąd ta stronka – jest moim osobistym lekiem.

Jak można domyślić się z nazwy depresja gra główną rolę w twoim przekazie. Czy takowa ci towarzyszy i kiedy nadeszła?

Aktualnie jestem w reemisji – depresja czy nerwica to niestety zaburzenia, które towarzyszyć już nam mogą do końca życia, co nie oznacza, że nie można się nauczyć z nimi żyć. Depresja dopadła mnie zaraz po porodzie. Przeszłam, moim zdaniem, bardzo ciężką depresję poporodową. Długo nie podnosiłam się z łóżka, ciężko było nakłonić mnie do jedzenia, wzięcia prysznica, a o opiece nad dzieckiem nie było w tym momencie mowy- po prostu nie miałam na to siły. Tak na dobrą sprawę nie miałam siły do życia. Marzyłam wtedy o śmierci – wydawało mi się, że to jedyne wybawienie. Na szczęście leki i terapia potrafią zadziałać cuda.

Co daje ci motywację i siłę do życia?

Moja rodzina, głównie mój synek. Życie bywa przewrotne. Zaraz po jego porodzie, myślałam, że nigdy nie będę w stanie odnaleźć się w roli matki. Aktualnie, patrząc na to ile przeszłam sądzę, że radzę sobie całkiem nieźle. Wróciłam do pracy, lubię być mamą i lubię swoje życie.

Komu chcesz pomóc opisując swoje doświadczenia?

Ludziom takim jak ja, czyli żyjącym z zaburzeniami. Oprócz depresji poporodowej, zmagam się również z nerwicą i zaburzeniami osobowości. Mam nadzieję, że zainspiruję kogoś swoją historią i pokażę, że można żyć szczęśliwie, niekoniecznie posiadając wszystko.

Jaki jest cel twojej misji? Chcesz coś przekazać czy tylko pokazać jak może wyglądać życie z depresją?

Chcę oczywiście pokazać jak wygląda codzienność osoby zaburzonej. Jednak głównie chcę być wsparciem dla innych. To cudowne kiedy ktoś do mnie pisze, a ja mogę chociaż trochę pomóc. Dla chorej osoby często pomocą bywa to, że ja ją po prostu rozumiem. Wiem jak okropne bywają somatyczne objawy. Rozumiem jak okropni potrafią być ludzie zdrowi, którzy sądzą, że depresja to nasz wymysł i lenistwo. Ludzie z zaburzeniami psychicznymi naprawdę cierpią, niestety niejednokrotnie prowadzi ich to do samobójstw – chciałabym, żeby liczba takich śmierci się zmniejszała.

Czy fanpage daje ci możliwość zawierania nowych znajomości, przyjaźni?

Oczywiście! Dzięki mojej stronce poznałam fantastycznych ludzi – innych blogerów, ale i osoby, które same chorują i rozumiemy się bez słów. To cudowne mieć w nich oparcie, bo to jest też tak, że nie tylko ja daję to oparcie innym. Czasem po prostu sama go potrzebuję, a wtedy wiem, że są ludzie którzy zrozumieją mnie bez problemu.

Jakie są twoje najbliższe plany, marzenia?

Mam sporo marzeń. Jednym z nich jest zrobienie kursu na asystenta zdrowienia. To nowy zawód na mapie polskiej psychiatrii. Sądzę, że doskonale bym się w tym odnalazła. Dalej chcę pomagać i starać się inspirować innych – to moje główne założenie. Może w przyszłości powstanie książka, ale to takie długoterminowe plany, bo niestety żyję w wiecznym niedoczasie.

Rozmawiała Aneta Mazur

https://jednookawojowniczka.pl/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here